Czasem budzi się we mnie instynkt łowcy. Wyruszam do marketu, żeby coś upolować. Bez planu, za to z nadzieją, że coś na mnie ładnie popatrzy ze sklepowej półki lub chłodziarki. Są plusy takiego polowania: nie wracam rozczarowana marnymi rybimi truchłami (bo nastawiałam się np. na zakup ładnego dorsza), a niosę coś, co mam ochotę smacznie przyrządzić. Tym razem padło na piękny indyczy filet. Żal było go nie wziąć.
Danie jest najprostsze na świecie, wymaga tylko czasu - ale w zasadzie robi się samo, my tylko doglądamy od czasu do czasu, a w międzyczasie możemy zrobić wiele przyjemnych bądź pożytecznych rzeczy.
Pieczeń z indyka w sosie cebulowym
- filet z indyka (najlepiej słusznej wielkości, bo i tak się skurczy podczas pieczenia - ale to zależy, ile mamy zamiar zjeść i czy chcemy kogoś poczęstować)
- marynata do mięsa (polecam gotowe płynne marynaty Kamis, ale możemy też takową sami przyrządzić, używając oliwy i ulubionych przypraw; jeśli chcemy przyrządzić danie w 1. fazie, rezygnujemy z marynowania)
- szklanka bulionu
- 1 cebula
- rozmaryn
Najlepiej mięso przygotować dzień wcześniej, oczyszczając je i zalewając marynatą. Tak przygotowane zostawiamy w lodówce całą noc.
W dniu pieczenia natłuszczamy oliwą naczynie żaroodporne, układamy w nim mięso, obsypujemy plastrami cebuli i rozmarynem.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Całość piecze się dość długo, u mnie ok. 1,5 godziny. Przez ok. 20 minut pieczemy mięso bez nakrycia. Następnie odwracamy je i zalewamy bulionem, nakrywamy pokrywą lub folią aluminiową i wstawiamy znów do piekarnika. Co jakiś czas mięso polewamy sosem, który się wytworzy. Pieczemy mięso do czasu, aż będzie miękkie. Przez ostatnie 10 - 15 minut pieczemy bez przykrycia, z włączonym górnym grzaniem, żeby wierzch się ładnie zrumienił.
W 3. fazie polecam z kaszą gryczaną i korniszonem. W drugiej z sałatą lodową z sosem jogurtowym albo sałatką z pomidorów.

szalejesz :D
OdpowiedzUsuńTo prawda.:) To byłby czasem niezły patent na zakupy, gdyby nie to, że ja wszystko planuję z kartką i długopisem w ręce. Już nie będę tłumaczyć dlaczego, no ale to też ma jakiś sens.:)
OdpowiedzUsuńŻe też nie ma rozwiązań doskonałych.
No może oprócz jednego - tej pieczeni z indyka.:)
Lekka, ja też większość zakupów planuję. Ale tu bym się szczerze zawiodła, bo ani kuraka, ani wołowiny nie uświadczyłam :)
OdpowiedzUsuńMniam, ja wczoraj upiekłam sobie udka pod cebulką z moją diabelską przyprawą. Indyka jeszcze akurat w ten sposób nie piekłam i na pewno spróbuję :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię sos cebulowy :)
OdpowiedzUsuńSwietny sposob na indyka! Do tego mieso indycze jest jednym z najbardziej dietetycznych. Chyba bede musiala zrobic cos podobnego... z rodzynkami na przyklad :)
OdpowiedzUsuń