Jaki sens ma jakakolwiek dieta, niekoniecznie program stworzony przez Dukana? Czy chodzi o to, żeby zrzucić nadmiar tłuszczu i mieć święty spokój? Walczyć po to, by móc sobie "pozwolić"?
Powiem wprost - nie wierzę w czwartą fazę. Nie wierzę w tym sensie, że jakoś nie przekonuje mnie opcja "jedz co chcesz, zachowaj tylko dwie proste zasady". Kto wie, być może to działa. Ale chyba nie po to jest dieta. Dukan wyraźnie pisze, że jego program jest programem na całe życie. I choć zapewnia, że w czwartej fazie utracone kilogramy nie wrócą, wiem, że ja, czekoladoholik, nie mogę nigdy wrócić do ilości czekolady zjadanej przed dietą.
Dla mnie dieta jest po to, żeby zmieniać nawyki, edukować. Sporo się na niej nauczyłam, poznałam sposoby, jak neutralizować skutki zbyt rozpasanej żywieniowo imprezy na przykład. Ale po co męczyć się tak długi czas, by wrócić do tego, co było przedtem, wierząc ślepo wyłącznie w siłę protein i otrębów?
Dla mnie dieta jest po to, żeby zmieniać nawyki, edukować. Sporo się na niej nauczyłam, poznałam sposoby, jak neutralizować skutki zbyt rozpasanej żywieniowo imprezy na przykład. Ale po co męczyć się tak długi czas, by wrócić do tego, co było przedtem, wierząc ślepo wyłącznie w siłę protein i otrębów?
Niemal za chwilę, za momencik rozpoczynam czwartą fazę. I myślę sobie, że dla mnie optymalna jest trzecia. To takie zasady powinniśmy stosować. Czwarta faza jest zdradziecka. Nie możemy na niej zapominać, czego się nauczyliśmy.
A dziś poweekendowy detoks proteinowy ;). Ryba w wersji, która może urozmaicić z pozoru nudną fazę proteinową albo jeden proteinowy dzień w tygodniu. Danie proste, mało fotogeniczne, ale za to aromatyczne i ciekawe smakowo.
Dorsz pieczony z pietruszką i czosnkiem
Składniki:
- dorodny filet z dorsza
- 2 słuszne ząbki czosnku
- gruby plaster cytryny
- kilka gałązek zielonej pietruszki
- kilka kropli oliwy z oliwek
- łyżka jogurtu naturalnego
- sól
- czarny mielony pieprz
Oczyszczoną rybę kroimy na niewielkie kawałki. Każdy kawałek ryby skrapiamy cytryną, solimy, posypujemy odrobiną pieprzu.
Czosnek, pietruszkę, szczyptę soli, oliwę, jogurt rozdrabniamy i łączymy za pomocą blendera, aż uzyskają kremową konsystencję.
Przygotowujemy spory kawałek folii aluminiowej, układamy na niej wieżyczkę z kawałków ryby przekładanych masą pietruszkowo-czosnkową. Zawijamy kawałki ryby w zgrabny foliowy pakuneczek.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez ok. 20 minut.

Pyszności. Uwielbiam dorsza i jogurtowe dipy ! Świetna propozycja:)
OdpowiedzUsuńPo imprezie robisz sobie dzien bialkowy? :) Ech najlepiej nauczyc sie jak na imprezie tyle nei jesc/nie pic. To wcale nie jest takie proste...
OdpowiedzUsuńKatie, nie o to mi chodziło :) w weekend byłam poza domem i nie jadłam dużo (a alkoholu nie piłam w ogóle), ale nie miałam też specjalnie możliwości jedzenia produktów dukanowych. Stąd przesunęłam sobie dzień białkowy na początek tygodnia. Nie stosuję tej metody na "po imprezie".
OdpowiedzUsuńPapaya, dzięki :)
hhmmm ani ja w 4 faze nie wierze. no biorac pod uwage fakt, ze we mnie nie wierzy zadna z tych faz... dzis ide na rower, pomalenku czuje ze czas skonczc z muffinami i czekolada. WHY :( ???
OdpowiedzUsuńTo mi odpowiada na całej linii :-)
OdpowiedzUsuńooo, widzę, że w tym samym czasie miemal te same smaki za nami chodziły :) Ja stworzyłam kurczaka faszerowanego pietruszką i czosnkiem. http://dorotanadukanie.blog.pl/kurczak-faszerowany-pietruszka-i-czosnkiem,15426768,n
OdpowiedzUsuńA dla mnie wszystkie ryby są fotogeniczne, a Twoja i jak jeszcze!:)
OdpowiedzUsuńI przepis też fajny.:)
Natomiast co do diety...
Wiem, co masz na myśli, ale wiem też, że trzecia faza ciągnięta latami nie skończyłaby się dla organizmu dobrze. Pewnie dlatego ten pomysł na czwartą...
Vanilla, a może wystarczy rozsądnie ograniczyć ich ilość? :)
OdpowiedzUsuńTadeuszu, zapraszam do stołu!
Dorotko, no właśnie zaglądałam do Ciebie niedawno, pychota!
Lekka, no fakt, trzecia faza to nadal niewielka redukcja. Właściwie finał powinien być połączeniem 3. i 4. fazy. Rozsądku trzeciej trzeba :).
Hej! Uwielbiam rybki i w ten sam sposób przyrządzam fileciki ;-D Nie ma jak sprawdzony sposób ;-)
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
Kochana, gratuluję wytrwałości ;) Ja podejmuję po raz trzeci walkę na Dukanie. Od dzisiaj. Ostatnie tygodnie były po prostu koszmarne i parę kilo dało o tym znać ;( Cóż, do trzech razy sztuka! Trzymaj kciuki, bo dla mnie to spooooore wyzwanie! Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńMasz rację , co do sensu diety. Każda z nich jest 'na całe życie'. Nie da rady wrócić do starych przyzwyczajeń i trzymać wagę. :)
OdpowiedzUsuńAromat dorsza z pietruszką, mmm!
z czekoladą to ja Cię rozumiem :)
OdpowiedzUsuńwszystko co rybne popieram :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDla mnie dieta to wczucie się w własne ciało i odczytanie ile i czego potrzebuje... nigdy żadnej takiej specjalistycznej nie stosowałam, więc trudno mi się do końca wypowiadać... przepis świetny! :D
OdpowiedzUsuńrybnie bardzo pysznie :) a ja w żadną fazę nie wierzę - wierzę za to w rozsądek, w pilates, jogę i rower i w to, że trzeba smakować wszystkiego co się chce i co nie jest złe dla naszego zdrowia. Diety ubogacają, weryfikują na początku, ale później - oprócz możliwych skutków ubocznych i rozczarowań - limitują możliwości... ;)
OdpowiedzUsuńryba wygląda niesamowicie - jest biała i w fajnym lekkim sosie. Uwielbiam takie. A do tego jeszcze niskokaloryczna! toż to raj!
OdpowiedzUsuńMonika
www.bentopopolsku.blogspot.com