Witajcie! Wróciłam :). Jeszcze chwilkę mi zajmie rozkręcenie kreatywności kulinarnej, bo w ostatnim czasie nie gotowałam. Podawane mi było :). Gdyby nie to, że źle nastawiłam sobie budzik i obudziłam się dziś rano 20 minut przed wyjściem (!), pewnie bym usiadła i czekała na śniadanie. A potem bym sobie uświadomiła, że to już minęło ;). Bu. Było pięknie, kojąco, energetyzująco i baaardzo wesoło. Jak to mówią: nieważne gdzie, ważne z kim. Jak zwykle się sprawdziło.
Muszę Wam powiedzieć, że nieprawdopodobnie tęskniłam za otrębami. Naprawdę! I pocieszyć tych, którzy obawiają się efektu jo-jo na Dukanie: u mnie odchylenie po rozpasanym wakacyjnym tygodniu mieści się raczej w granicach normy. Brzuszek trochę większy może, ale waga nie przeraża. Się popracuje nad tym troszeczkę.
Piekę sobie radośnie bułeczki otrębowe z dodatkiem płatków owsianych, miodu i rodzynek. Już niebawem nowe przepisy :).
och, bułeczek zazdroszczę. Cieszę się, że wróciłaś i czekam na przepisy i zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com
No w końcu jesteś! ;)))
OdpowiedzUsuńKiedyś trzeba było powrócić, nie ma tak dobrze ;-p
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl