To danie było swego czasu popisowym daniem mojej koleżanki ze studiów i współlokatorki. Nie mogłabym go jeść za często, bo to połączenie smaków jest dość hmm oryginalne. Mój mężczyzna w ogóle nie jest fanem tegoż. Ale jakoś od wczoraj za mną chodzi ten smak (smak wspomnień?), więc zrobiłam. Nazwy nie przejęłam z tego samego źródła, pamiętam jedną z kilku dyskusji na blogach o tym, jaka powinna być polska nazwa risotto. I jakoś mi tutaj pasuje.
Ryżotto
Składniki (na 2 porcje):
- 1 woreczek ugotowanego ryżu
- 1 duża marchewka
- garść orzeszków ziemnych (u mnie tym razem łyżeczka domowego masła orzechowego)
- garść rodzynek
- 200 - 250 g mięsa mielonego (u mnie wołowe)
- pieprz
- sól
- ew. słodka papryka
- odrobina oleju (u mnie z pestek winogron)
Marchewkę obieramy i trzemy na tarce o grubych oczkach.
Mięso podsmażamy na niewielkiej ilości oleju, przyprawiamy solą, pieprzem, papryką. Dorzucamy ryż, marchewkę, mieszamy, przez chwilę smażymy razem. Na samym końcu dodajemy orzeszki lub masło orzechowe i rodzynki, podsmażamy wszystko, mieszając i ewentualnie doprawiając jeszcze. Podajemy ciepłe i parujące.

Ach te wspomnienia...
OdpowiedzUsuńRyżotto mi pachnie pysznie!
I mam na nie wielką ochotę.
fajny miks składników. na pewno wypróbuję ;3
OdpowiedzUsuńP.S.
Strasznie mi się podoba nazwa ^^
Z orzeszkami nie próbowałam. Na pewno zastusuję jeszcze tę kombinację. (:
OdpowiedzUsuńZ orzeszkami lubię, ale rodzynek bym się pozbyła!:)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście... dla kogoś, kto jest tradycjonalistą w kuchni, ten zestaw może być nie do przyjęcia. Ale ja do takich nie należę. Uwielbiam dziwne połączenia - jeśli ktoś je naprawdę zachwala - nie boję się ich. I myślę, że Twoje ryżotto może kiedyś zrobię :)
OdpowiedzUsuń