poniedziałek, 2 stycznia 2012

Noworoczne powitania i pożegnania

Witajcie w Nowym Roku! Jak się macie? Przejedzeni czy trzymaliście się dzielnie w czasie świąteczno-sylwestrowym, nie dopuszczając do obżarstwa i wagowego szoku? :)
Chcę Wam wszystkim życzyć, aby rok 2012 był lepszy od poprzedniego. Jedyneczkę żeśmy wymazali i czas zacząć coś nowego. Spełnienia marzeń Wam życzę, realizacji celów, pokonywania przeszkód. Jeśli jesteście na diecie - niech przyniesie efekty i nie niszczy zdrowia. Jeśli planujecie dietę - powodzenia! Przed wszystkim jednak dbajcie o zdrowie i dobre samopoczucie :).
Pozostawiam "Ciao ciało" sobie i Wam. Mnie dlatego, że czasem sama korzystam ze swoich przepisów :). Wam - żebyście mogli z nich skorzystać, gdy najdzie Was ochota. Nie zamykam bloga, ale tę sferę opuszczam. Nie martwcie się o turlaczka, turlaczek robi mnóstwo innych rzeczy i kto wie, może jeszcze o nim usłyszycie ;).
Dziękuję za wszystkie maile, komentarze, za Wasze odwiedziny, za każdy przyjazny sygnał z Waszej strony. Machając Wam łapą, zapraszam na blogi moich internetowych przyjaciół (niekoniecznie dietetyczne, za to inspirujące :)). Listę tych blogów znajdziecie u mnie w prawej kolumnie.

Koniecznie zajrzyjcie tu:

Serdecznie pozdrawiam!
turlaczek.

niedziela, 11 grudnia 2011

Owsianka daktylowo-piernikowa

Po prostu najlepsze śniadanie na świecie. Zwłaszcza o 6.30 rano, gdy przed tobą perspektywa wyjścia do pracy, a za oknem ciemno i mróz.

Składniki:
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • 2 łyżki otrębów owsianych
  • 1 łyżka miodu
  • pół łyżeczki przyprawy piernikowej
  • kilka daktyli
  • 3/4 szklanki mleka

Daktyle siekamy, wrzucamy do rondelka. Dosypujemy przyprawę, dodajemy płatki i otręby, miód, zalewamy wszystko mlekiem. Podgrzewamy, od czasu do czasu mieszając. Gdy owsianka się zagotuje, zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze chwilę. Zdejmujemy z ognia, podajemy ciepłą i aromatyczną.







środa, 30 listopada 2011

Ryżotto

To danie było swego czasu popisowym daniem mojej koleżanki ze studiów i współlokatorki. Nie mogłabym go jeść za często, bo to połączenie smaków jest dość hmm oryginalne. Mój mężczyzna w ogóle nie jest fanem tegoż. Ale jakoś od wczoraj za mną chodzi ten smak (smak wspomnień?), więc zrobiłam. Nazwy nie przejęłam z tego samego źródła, pamiętam jedną z kilku dyskusji na blogach o tym, jaka powinna być polska nazwa risotto. I jakoś mi tutaj pasuje.

Ryżotto
Składniki (na 2 porcje):
  • 1 woreczek ugotowanego ryżu
  • 1 duża marchewka
  • garść orzeszków ziemnych (u mnie tym razem łyżeczka domowego masła orzechowego)
  • garść rodzynek
  • 200 - 250 g mięsa mielonego (u mnie wołowe)
  • pieprz
  • sól
  • ew. słodka papryka
  • odrobina oleju (u mnie z pestek winogron)

Marchewkę obieramy i trzemy na tarce o grubych oczkach.
Mięso podsmażamy na niewielkiej ilości oleju, przyprawiamy solą, pieprzem, papryką. Dorzucamy ryż, marchewkę, mieszamy, przez chwilę smażymy razem. Na samym końcu dodajemy orzeszki lub masło orzechowe i rodzynki, podsmażamy wszystko, mieszając i ewentualnie doprawiając jeszcze. Podajemy ciepłe i parujące.